Inwazja obcych!...yyy...Znowu? Czas dać im lekcje, którą boleśnie zapamiętają! W Devastro, nasza planeta jest na celowniku obcych, którzy masowo lądują i terroryzują okoliczną ludność. Z pomocą przychodzi armia, która wysyła swoich chłopców, aby karabinami i granatami zlikwidowali agresora. Cóż...Motyw dla gry oryginalny jak barszcz na wigilie.
W czasie różnych misji będziemy eliminować obcych na zajętych przez nich terenach oraz niszczyć ważne obiekty (latające spodki). Nasi żołnierze, to przeważnie trzy lub czteroosobowa piechota. Można wydawać im polecenia pojedynczo lub pokierować całą zwartą grupą. Sterowanie nimi wykonuje się dość prosto. Lewym przyciskiem wskazujemy miejsce, do którego maja przyjść, prawym otwieramy ogień, a spacją rzucamy granaty. Napotkani przeciwnicy, to zieloni goście, chodzące roboty, latające małże i wiele innych dziwnych stworzeń. W większości przypadków wystarczy krótka seria ze zmasowanego ognia lub granat, aby rozerwać jegomościa na strzępy. W zasadzie, całość rozrywki sprowadza się do tego, aby jak najszybciej zniszczyć „zaparkowane” statki obcych, gdyż są to gniazda z których wychodzi nieskończenie wiele obcych.
Kolejne misje stają się coraz bardziej urozmaicone. Raz będziemy naprowadzać bombowce na wrogie obiekty, innym razem zasiądziemy za sterami czołgu dokonując ogromnych zniszczeń w sile żywej przeciwnika. Krajobrazy, po których się poruszamy to początkowo pastwiska poprzecinane rzekami i drogami, a w dalszej części pustynie i wsie. Nie zabraknie też mroźnych klimatów.
O Devastro można śmiało powiedzieć, ze jest klonem gry Cannon Fodder (za czasów Amigi). Zasady rozrywki takie same, sterowanie podobne. Tylko szata graficzna i dźwiękowa została odświeżona, no i mamy innego wroga. W gruncie rzeczy można rzec, że to już kiedyś było. Tak, ale takie produkcje nie pojawiają się jak grzyby po deszczu, a szkoda, bo osobiście lubię taki typ gier.
Graphics:
Sound & Music:
Playability:
Jak pobrać grę z serwisu Victory Games?