Oryginalny Monty on the Run, wyprodukowany w roku 1985 przez Gremlin Graphics, został wydany na systemy, które większość z nas mało zna: Commodore 64, Amstrad CPC, Commodore Plus/4, a także główna platforma docelowa, czyli ZX Spectrum. W 2004 roku programista Trevor „Smila” Storey postanowił przybliżyć ten produkt szerszemu gronu graczy poprzez stworzenie remake’u tej zacnej pozycji. Czy mu się udało? Wątpię.
Głównym bohaterem jest kret i w dodatku typowy dres: dwa czerwone paski, ciuchy marki „Noname” i ogolona głowa. Ja tę pozycję widzę tak: Monty, aktywny działacz podziemia zostaje obciążony niesłusznymi zarzutami i musi uciekać do Francji, niestety po drodze napotyka szereg przeciwieństw, w tym zmutowanych opozycjonistów.
Mechanika zabawy jest na szczęście praktycznie identyczna jak w wersji z ’85, niestety autor pokusił się o zmianę rozstawienia niektórych przeciwników, przez co rozgrywka staje się momentami znacznie utrudniona, a tym samym frustrująca. Jak w większości starych platformówek każdy kontakt z przeciwnikiem albo z wodą, tudzież innymi dziwnymi cieczami kończy się szybką śmiercią. Aby się przed tym uchronić mamy do dyspozycji tylko skok i możliwość ruchu na wszystkie strony. Absolutnie niezrozumiałe jest dla mnie „przyspieszenie” Monty’ego. Otóż gra w moich oczach chodzi na 110 % swoich możliwości, co nie jest normalne i tylko mnie zmęczyło.
O grafice mogę napisać jedynie tyle, że jest podrasowana względem oryginału, a styl, jaki reprezentuje przypomina mi kiepski komiks. Natomiast muzyka okazała się bardzo ciekawa. Uważam, że dzisiejsze gry freeware mają coraz gorsze utwory albo, co gorsza, w ogóle ich nie mają. Nowy Monty jednak posiada jeden z lepszych remiksów.
Przy okazji obcowania z oryginalnym Monty on the Run przez dłuższą chwilę zastanawiałem się nad sensem robienia nowych wersji gier, których mechanika i stopień grywalności do dziś są na przyzwoitym poziomie. Myślałem o tym, ze względu na stosunek nowego Monty’ego do odsłony sprzed lat. Obie edycje różnią się jedynie grafiką i paroma szczegółami, które wydają się nieistotne, ale mają spory wpływ na odbiór gry. Elementy zmienione na etapie produkcji skutecznie potrafią odebrać chęć do dalszej gry. Jak dla mnie gra nadaje się jedynie do błyskawicznego skasowania z dysku. Maniakom remake’ów nie polecam, fani retro niech lepiej zagrają w oryginał.
Graphics:
Sound & Music:
Playability:
Jak pobrać grę z serwisu Victory Games?